Magazyn ARD Europa, z polskimi napisami. Tłum. własne. Wreszcie zauważyli ten fakt oficjalnie Niemcy. Nie ma się co łudzić to krokodyle łzy.

Pozwalają one skanalizować dochodzenie polskiej prokuratury i jakieś tam protesty na wredną antypolską działalność.

Niemcy chętnie sortują swoje śmieci na papier, tworzywa wartościowe, czy odpady organiczne. To wszystko. Biznes odpadowy nie interesuje się szlachetnym sortowaniem odpadów przez zwykłych Niemców. Większość z wysortowanych odpadów znajduje swoje miejsce na ogólnych składowiskach. Taka jest prawda.

Wywóz śmieci w państwach UE, czyli też w Polsce i w Niemczech jest uregulowany przez zarządzenie 1013/2006/EG, będące rozwinięciem umowy z Basel z 22 marca 1989 roku "O kontroli transportu i utylizacji niebezpiecznych odpadów" oraz przez postanowienie Rady Państw OECD o kontroli eksportowanych śmieci. Zasadniczo z tych umów wynika, że wywóz śmieci ("materiałów do recyclingu") jest tak długo dozwolony, dopóki w kraju odbierającym śmiecie nie zagraża ludziom i środowisku. Polska swoich odpadów nie eksportuje. Natomiast to Polacy cierpią na złe powietrze. Brak blokad niemieckich śmieci świadczy o niskich potrzebach życiowych przeciętnego polskiego wyborcy. Co tu pisać o G5. W Polsce ludzie piją zatrutą metalami wodę, oddychają powietrzem z pyłami, gorszymi niż w kopalni węgla i nie robią nic postępowego politycznie. To stan pomroczny całego narodu.  

Podobnie w Malezji, ale z Happy End. Tam wyeksportowały Niemcy w roku 2018 ponad 130 000 ton. Ale gdy organizacje pozarządowe z Niemiec zrobiły sobie wycieczki do rajskiej Malezji i tam znalazły na wysypiskach Kuala Lumpur resztki plastiku z Niemiec. To okazało się że i tym razem Niemcy na śmieciach zarobili. Dochody ze skandalizujących artykułów w poczytnych magazynach zarobiły na wycieczkę. Nastąpiły naciski opozycji na rząd Merkel i poszły deklaracje, że oczywiście zabiorą swoje odpady z Malezji. Z Polski oczywiście, nie zabiorą, gdyż nie ma w ogóle nacisków, a PiS postępuje jak w komentarzu na Wykopie:

"PiS ma to w dupie, grunt że mówią że nie wpuszczą żadnego uchodźcy. Śmieci luz.. "

Poniżej filmik o składowiskach dla niemieckich brudów w Polsce. Wyświetlony w niedzielę 8 września o najlepszej porze. Pokazuje miejsce Polski w niemieckiej hierarchii. Niemcy mają w  Polsce zaplecze ludzkie dla łamistrajków, pracowników w uboju, na budowach, dla opieki nad chorymi, oraz przestrzeń i pozwolenie do składowania niemieckich, trujących śmieci.

Wyjaśnia się dlaczego w wielu polskich miastach palą się hałdy śmieci. W ubiegłym roku paliło się na 117 wysypiskach śmieci. Tu początek tekstu na filmiku:

Niemcy są uważani za mistrzów świata w eksporcie.
W rzeczy samej Niemcy eksportują nie tylko maszyny, samochody, czy elektronikę ale także śmiecie, np. do Polski. Gdyż tam można się ich tanio pozbyć. Jeżeli państwo myślą to śmierdzi do nieba, to macie prawdopodobnie rację, jak pokazuje dziennikarka śledcza Mathea Schüle
Przed ponad rokiem, 25 maja wybuchł w Zgierzu na wysypisku duży pożar. Ogień pochłonął 50 tysięcy ton śmieci, w tym dużo odpadów z tworzyw sztucznych. Straż pożarna walczyła z pożarem przez wiele  dni. Chmura dymu stanowi olbrzymie niebezpieczeństwo dla zdrowia, wyjaśnia specjalista chorób płucnych z Warszawy dr Tadeusz Zielonka. Bezpośrednim następstwem mogą być choroby dróg oddechowych i astma. Dr Zielonka: Te "dymy" (tł.: Mikropyły) przedostają się do naszego układu krążenia i mogą powodować zatory, udary, zawały serca oraz uszkadzają centralny układ nerwowy.
W ten sposób można podnieść ryzyko zachorowalności na przedwczesny zespół otępienia (tł.: Chorobę Alzheimera).
Miasto Zgierz nie jest wyjątkowym przypadkiem.

Przetłumaczyłem filmik "Polska: niemieckie śmieci na polskich wysypiskach" (Polen: Deutscher Müll auf Polens Kippen), trzeba wcisnąć na wideo "napisy" -czwarta ikonka u dołu, od prawej krawędzi.