O pewnym błędzie, który być może nie jest błędem. Napisałem już do Pani Małgorzaty Todd. Ciekawe, co odpisze.

Szanowna Pani Todd, pisze Pani dobre felietony.

Słowo "przestrzega" z Pani poniższego zdania, poruszyło moją estetykę języka potocznego. Jestem rodakiem z zagranicy.

Pisze Pani w felietonie z 20 czewca 2020 r. | Nr 25/2020 (468) Na niby, czy poważnie?:

 

"Pamiętajmy, że mimo osobistej miernoty i zakłamania pokonał w stolicy mądrego i uczciwego Patryka Jakiego.

Niech to będzie dla nas przestrzega!"

 

Powyższe zdanie skojarzyło mi się natychmiast z

"Niech to będzie dla nas ostrzega!":)

W języku polskim są rzeczowniki przestrzeżenie i ostrzeżenie, deklinowane w 7 przypadkach.

Czy czasami nie chodziło Pani o rzeczownik"przestroga"?

Wtedy można zmienić powyższe zdanie na

"Niech to będzie dla nas przestrogą!"

Czyli, byśmy wyciągali wnioski na przyszłość.

Ja już wyciągnąłem.. Jako starszy, ale inteligentny Pan nie zawracam sobie głowy notorycznymi kłamcami.

Mnie może ten sam kłamca okłamać tylko raz.

Na dalsze kłamstwa nie jestem otwarty. Nie mam na nie czasu! To byłoby zlekceważenie mojej inteligencji i instynktu samozachowawczego. Nie jestem durnym niewolnikiem, samobójcą i kłamców nie wybieram!

Pozdrowienia z Hamburga

Krzysztof Puzyna